Grupy >> Wolność Słowa >> Forum >> O tym jakim powinien być współcześnie dobry tekst literacki.
Autor Wypowiedź
On od razu na samym wstępie musi być taki, żeby cztelnikiem rzucało o ściany albo pokręciło w strasznych pozycjach. I chciało mu się czytać do końca, a nie by mu zwisło przy wstępie. Często wkurwia kiedy jest na oczach taki flak, że się odechciewa, jedzie stresem głupiardyzmów. Tekst powinien być interesujący, wzbudzać podłą zawiść lub zajebistą zazdrość u każdej kurwiszony. Wtedy pojeby będą czytać, bo przy współczesnym kurestwie alienacja wyzwala prerogatywy i nic co ludzkie nie jest nam obce, a do tego pęta się zawżdy tyle chujów aż głowa mała z czego wtedy zalatuje dupadctwem oraz sromotą cipzdy.

06 stycznia 2016, 16:03:08
Keep calm and love postmodernism.

06 stycznia 2016, 16:10:59
Keep, keep and broken, broken ahead
Trupstwo wokół, trupsizm kancerogenny po murach bezdennych, do cipzdy!

07 stycznia 2016, 00:26:26
serc engine

07 stycznia 2016, 12:32:20
By nie być posądzonym o gołosłowność w dociekaniach empirycznych nad sensami w wydźwiękach tekstów oraz metodach strategicznych zawiłych kompozycji psychologicznych charyzmą utworzonych wartości, pragnę służyć kurwa przykładem bezpośrednim z toku mojej namiętności literackiej a wyrazistej krocząco wyuzdanej w sceneriach.
Otóż: "Ogniu krocz za mną!, jak mawiała nieodżałowana a poległa tu skutkiem nieodpowiedzialnych zachowań zawistnej tłuszczy, błogosławiona Cantina Carramba!. A także nadzwyczajnej proweniencji, w naprzyrodzeniu mocy twórczej i nadoryginalności, modus operandi na skalę wywrotu myśli transcendentnej, ona postać monumentalna na skalę niepojętości, Ona: Naryuki Yakuza!.
(równie podstępnie zamordowana tutaj, tu! i w kwiecie twórczego uniesienia, Ducha w rozpędzie, któremu tłuszcza kwasem zniszczenia w zawiści ciemnej nie rozumie i szkodzi, w dół niemoty zbywa, bo niczego nie rozumie z wyższej rajstopy kroku)

Naryuki Yakuza - http://nieszuflada.ubf.pl/news.php?readmore=93

To Ona Naryuki Yakuza ów tekst ochrzciła nowym swiatłem i w oprawie obrazem z dokonania sobą. Ona nadała mu bieg i wymiar ekscentrycznej mocy dnia czytanego, który stał się oddechem kroku w światy odkrywane adrenaliną z nowego rozlania. I zbeszczeszczono jej gest i rozerwanie ciemności kompozycją emocjonalnych doznań jednoczenia mysli twórczej w postępie narastania w kompilacjach tyleż nieoczekiwanych co zaskakujących a kreatywnych.
Zabito ją tu, przy jej poezji, za jej formę i niepojętą świeżość, która w knypach zawiść rodzi. W tym adresie, gdzie zgliszcza dymią, bo głupota folguje sobie niby władzą się pasi kurwa i zdycha nudą pitolenia.

Tu ją zamordowali:
http://news-yodynai.liternet.pl
http://news-yodynai.liternet.pl/tekst/perelki-komentatorskie-piotra-zerni
http://news-yodynai.liternet.pl/tekst/technicolor-nbsp-nbsp

Stąd też składam w hołdzie Naryuki Yakuzie za jej psychometafizyczną głębinę poniżej wznowiony tekst i by nie być posądzonym o gołosłowność w dociekaniach empirycznych nad sensami w wydźwiękach tekstów oraz metodach strategicznych zawiłych kompozycji psychologicznych charyzmą utworzonych wartości, pragnę służyć kurwa przykładem bezpośrednim z toku mojej namiętności literackiej a wyrazistej krocząco wyuzdanej w sceneriach tym właśnie kurwa przykładem literatury, o tym:



"Ja może podeprę się przykładem z życia bezpośredniego, no niestety kurwa własnym, niech tam chuj strzeli w lampę. Jesteśmy kupą, Afryka mniej więcej środkowa geograficznie, nieważne. Obozowisko, grzebiemy szukając starych gnatów i chuj, różne jebane dinozaury do tego takie inne gówna dla instytutu. Wiocha murzyńska niedaleko, dziwnie śmierdziało cały czas.

Przyłazi od nich kurwa jakiś pierdolnięty wódz, zaprasza na wieczorek chyba w dupę jebane pomyśłałem najwyraźniej zapoznawczy, kultura afrykańska, wiadomo. Nie odmówisz, bo upierdolą dzidą po nocy za obrazę bez dwóch zdań, normalne miejscowe zjeby, że kurwa ich mać nie wytłumaczysz żadnym sposobem. Widziałem kawały kości bieleją porozrzucane, jeszcze całkiem świeże kurwa jebane!. Co tam się stało na miejscu wieczorem, głowa boli w tyle, dupę ściska w rodzyna.

Odniosę się tylko sceną dla uzasadnienia powyższych tez. Wpierdalamy się do nich, czekają elegancko. Potańcówa z dzidami na wstępie. Świry machają jak durnie aż robi się niebezpiecznie. Patrzyłem, żeby mnie który nie trzasnął, bo bym kurwa zabił na miejscu chuja. Panienki owszem, gołe bez przepasek, cipy całe widać jak chcesz. Tylko kurwa te ebole, aidsy, syfy afrykańskie człowieka na dystans odpierdalały w drugi kąt placu. Poruta kurwa, srana obawa, a te cię łapią za gacie bez żenady i żebyś pokazał. Mi stał cały czas aż sam zerwałem z dupy gacie, bo nie chciałem się pierdolić. To znaczy chciałem się pierdolić, ale te afrykańskie syfy mnie straszyły podświadomie. Myślałem momentami, że mi we łbie śruby poprzekręca, wszystko na opak i odwinę orła w ześwirzeniu. Trzeba było do tej sytuacji koniecznie coś zaaranżować, odwrócić wewnętrzną uwagę od chuja, który padł mi wtedy znacząco na mózg i jeszcze moment, a w coś bym dokumentnie zaruchał. Bębny kurwa, dzidy, sromy podskakujące, zajebista ekstaza!. Wódz mi swoją babę podtykał, niepojęte. Im pizdy jakoś specyficznie pachniały, zastanawiające czy perfuma kurwa?. Podbiegłem do sceny na środku, mało nóg nie powyłamywałem. Zrobili z naściąganych suchych badyli kurwa scenę, takie z półtora metra w gorę wyjebane. Wlazłem na szczyt tego gówna, wtedy jedna noga mnie wpizdła w szparę, że kurwa prawie w torbie trzasło i zacząłem lecieć na zbity ryj w drugą stronę niż chciałem. W trakcie pokazałem gołą dupę, ale wyszło o dziewięćdziesiąt stopni bokiem w prawo i następnie zleciałem mordą za scenę.
Uwiązany do baobaba hipopotam nasrał na mnie jakieś dwadzieścia kilo.

Jednakże co było istotne w całym zajściu dla wsparcia tezy, o której mowa. Wódz skomentował mój występ kontrowersyjnie w sumie, ale paradoksalnie w sposób racjonalny. Oni postrzegali głębiej, metaforyczniej z udziałem wyobraźni i kontekstu w odniesieniach sytuacyjnych, czy też dosadniej ujmując w kulturowych andronach kurwa. On mi kurwa powiedział coś takiego: że moja dupa przekrzywiona to nie była dupa, tylko to był emotikon. Co kurwa?, emotikon?. Wódz wyodrębnił moje europejskie pochodzenie, biegłą znajomość zaplecza informatycznego i zreasumował w całość akt sceniczny jako próbę archaicznego teatru ateńskiego z maskami. Uśmiechający się emotikon z mojej dypy w znaku, właściwie tak. Przyjazny emotikon z Europy. Czy to można sobie kurwa wyobrazić, żeby prymityw potrafił rozumować skalą wyższego rzędu?. A jednak kurwa delektował się tą umiejętnością swobodnie z klarą błyskotliwego talentu. I ten chuj kurwa miał za sceną laptopa zaraz koło hipopotama, ale już więcej nie zachodziłem, bo hipopotam był strasznie duży.

I jaki właściwie płynie z tego wniosek. Człowiek jedzie do Afryki, żeby hipopotam mu przysrał, a w sumie poznaje murzyńskiego wodza, który zajadle penetruje kulturę europejską w poszukiwaniu różnorakich kontekstów w obszarach całkowicie zaskakujących do zaistniałej sytuacji. Węzłowata strefa myśli odświeżanej jest kurewsko powikłana, jakby nie patrzeć w pizdu. Chuj wie jak to jest kurwa w skojarzeniach róźnorakich. Zaskakujące znaczy prowokacyjne, popychające, inna strona?."

07 stycznia 2016, 21:47:46
Teraz pytanie. Skoro tak się dzieje jak się dzieje, czy warto na portalach umieszczać sztukę, która by się wyróżniała prawdziwym skalpelem, dźwiękiem pękających czaszek i obrazami prawdy jak mięso obdarte ze skórki? Nawet to jest za małym określeniem i za płytkim, żeby zobrazować to, o co ci chodzi.
Po tych paru latach już zapewne dobrze znasz odpowiedź.
Pisanie o jakim marzysz zawsze jest wbrew większości przebywającej w mgławicy
i nic z tej mgławicy tych mas nie wyciągnie. Są i będą w mgławicy, i będą pisać na taką widoczność na jaką pozwala przebywanie w mgławicy.
Proste.
Pisanie z mocą to poświęcenie czasu na wejście w inne obszary,
balansowanie na krawędzi, odwaga, czasem bezpardonowość w przekraczaniu granic. Kto by chciał być tak nierozsądny? Dobrze wiesz jaka jest cena "nierozsądku".
O czym tu mowa. To jest dla wielu coś, co tylko gdzieś przeczytali i myślą, że wiedzą już o co chodzi. A jeśli wiedzą o co chodzi, to po co się szarpać z drugą, ciemną stroną. Ile można w życiu napisać naprawdę dobrych tekstów? Kilkanaście? Kilkadziesiąt? Jeden? Kilkadziesiąt i wystarczy. Potem tylko wiersze i wierszyki.
Kto by chciał się skazywać na ciągłą samotność, żeby pisać z prawdziwą siłą?
Taka prawda. Nie każdy będzie chciał być Rimbaudem polskiej poezji XXI wieku.
Za dużo wymagasz od ludzi. Nie każdy ma taką percepcję jaka by cię zadowoliła.
Tekst o Afryce pomijam, bo nie o zabawne przedstawienie sensów tu idzie.
Ogólnie rzecz biorąc, temat nie jest zabawny.

08 stycznia 2016, 03:09:39
Cantina Carramba a dit autrefois << Ogniu Krocz Za Mną >> et c'étaient des grands mots de grande artiste que Marie Berdo a décrit dans son livre connu.
http://arl.liternet.pl/ksiazka/batogi-cantiny

Naryuki Yakuza a été supprimée pour l'envie de vivre et la division d'art. Mais ne pensez pas qu'elle est morte, elle s'amuse très bien en buvant la champagne française et elle vous regarde de haut au restaurant 58 Tour Eiffel où elle regarde la place Trocadero et la Seine qui miroite des couleurs, elle les regarde de fenêtres. Je vous rassure d'elle vit très bien et elle regarde comme vous répondez tout le temps les mêmes mauvais poèmes. Et vous savez quoi ? Vous pouvez m'embrasser sur ma fesse française ! Et toi, Pierre Zernia, ne perds pas le temps avec ces gens parce que tu es un homme d'art comme moi et nous devons créer des choses admirables au lieu d'écrire à ces sots qui ne comprennent pas ce que c'est l'art !

08 stycznia 2016, 04:32:18
Możesz nazywać ludzi głupcami. I co z tego wyniknie? Nic. Szampan? Za co? Za pieniądze z poezji? :-D
Żarciki żarcikami. Żeby człowiek się zmotywował musi mieć wizję jakiegoś sukcesu, patrzeć w określonym kierunku.
Chociaż wizję. Tu się przychodzi, bo się ma wolne od... czegoś tam.
Jaki jest sens umieszczania dobrych tekstów na portalach, pytam. Moim zdaniem taki sam jak pierdzenie w celu podgrzania ciasnego pokoiku kiedy pizga.
I wieczny dylemat: "Lepszy chłodek, czy smrodek?"
Kto wywalił Naryuki? Przecież sama tego chciała. Przecież robiła wszystko żeby tak się stało. Nie taki był cel? Nie takie są konsekwencje hejtu, gdzie się siedzi z niewielką grupką w ciasnym pokoiku? Moje dwa teksty usunięto z NS, ale to był mój cel i nie płaczę, że mi je usunięto. Sprawdziłem gdzie jest granica i ok. Teraz kwestia co dalej, i każdy podejmuje decyzje, takie czy inne, mniej czy bardziej ryzykowne. Nie bądźmy dziećmi.
Żeby wynieść na zewnątrz sztukę tak mało popularną jak poezja, trzeba mieć przynajmniej jedną z dwóch rzeczy: znajomych u królika (i to nie byle miniaturki), hajs. Można też poprosić parafię o popularyzację, ale temat z góry będzie narzucony hehehehehehe


08 stycznia 2016, 06:21:19
"Kupizm" to kierunek literacki, który może zainteresować początkujących poetów. Nie inaczej było z moim wczesnymi utworami.

08 stycznia 2016, 18:47:59
Nie dalej jak wczoraj, tuż po szóstej, wysłałem do koleżanki maila w którym myśl zawarłem, że emoticon heheszek przypomina dupę z dołeczkami :-). Kilka godzin później ktoś wkleja: "moja dupa przekrzywiona to nie była dupa, tylko to był emotikon".

Zernia, stworzyłeś ten wątek, żeby pokazać, że nie brak Ci finezji - żebyśmy zwrócili na Ciebie uwagę. Zwracam na Ciebie uwagę i twierdzę, że nie brak Ci finezji. Masz śmieszne pomysły. Fajnie to miksujesz.

"W trakcie pokazałem gołą dupę, ale wyszło o dziewięćdziesiąt stopni bokiem w prawo i następnie zleciałem mordą za scenę. Uwiązany do baobaba hipopotam nasrał na mnie jakieś dwadzieścia kilo."

To mnie naprawdę rozbawiło ;-) Akcja! Niby wulgarne, ale jest w tym wyobraźnia dziecka

Ja bym chciał taki kabaret obejrzeć. Może wszyscy posraliby się jak ten hipopotam?

08 stycznia 2016, 20:07:35
09 stycznia 2016, 00:13:02
Szkoda, że tak późno się obudziliście, że ten tekst jest ciekawy literacko i zabawny.
Teraz to pocałujcie w tyłek mgławicę.

09 stycznia 2016, 01:19:06
Jeżeli prostactwo może być zabawne...
Jeżeli ciekawe jest to, co prostackie...

Kultura wysoka czy kultura niska? W której kategorii zmieści się ten tekst? A może brak kategorii?

"Obczaiłam",że przecież ten, który twierdzi, że jest tym, kim jest, a jest kim nie jest napisał, iż "nieśmieszne jest niemądre".
Wobec powyższego, wnuczek by się przydał. Pewnie by rozkminił, czy wysoko, czy nisko ci u nas "kultura stanęła".

09 stycznia 2016, 13:21:29
Absurd Pani Bernadetto. Czy lubi Pani absurd? Zgorszyła się Pani kilkoma słowami?
Niech Pani nie będzie taka pruderyjna. Zernia chciał Panią zgorszyć i wygrał :-)
Zapraszam do "prostackiego" kawału: https://www.youtube.com/watch?v=WRQ3rwoqdeA

09 stycznia 2016, 14:32:57
Absurdem jest to, co Pan napisał. Mnie nic nie jest w stanie zgorszyć - bywam z tym na co dzień.

Pan Zernia niczego nie wygrał i nie wygra - to tylko chwilowe, nietrwałe, nic nieznaczące fanaberie, które, i tu posłużę się słowami A.Ś "Jestem nieważna. Nie zapominam o tym nigdy."
A to,że ktoś coś wpisuje, jeszcze nie świadczy o tym, że to coś jest warte głębszej analizy. Szokowanie też jest elementem współczesnego świata, ale płytkim i krótkotrwałym.

Kawał to mogę zjeść ciasta albo popatrzeć na kawał chłopa - ja oglądam i słucham dowcipy/żarty tudzież satyry, etc.

I, kurczę, jak ja lubię ten poprawny język. Zjadłabym go, z tym "kawałem" ciasta.

09 stycznia 2016, 16:04:41
Absurdem jest to, co Pan napisał. Mnie nic nie jest w stanie zgorszyć - bywam z tym na co dzień.

Pan Zernia niczego nie wygrał i nie wygra - to tylko chwilowe, nietrwałe, nic nieznaczące fanaberie, które, i tu posłużę się słowami A.Ś "Jestem nieważna. Nie zapominam o tym nigdy."
A to,że ktoś coś wpisuje, jeszcze nie świadczy o tym, że to coś jest warte głębszej analizy. Szokowanie też jest elementem współczesnego świata, ale płytkim i krótkotrwałym.

Kawał to mogę zjeść ciasta albo popatrzeć na kawał chłopa - ja oglądam i słucham dowcipy/żarty tudzież satyry, etc.

I, kurczę, jak ja lubię ten poprawny język. Zjadłabym go, z tym "kawałem" ciasta.

09 stycznia 2016, 16:04:41
O, Pani Bernadettka do tańca i do różańca jednak, choć wyjątkowo oszczędna we świństewkach ]:-)

09 stycznia 2016, 16:18:34
Cóż, takie czasy - trzeba oszczędzać.

Gdyby Pan Zernia pooszczędzał trochę w tekście, który "wkleiła" niejaka Coco, a który notabene już tu był, byłby to "kawał dobrego", żartobliwego utworu.
Ale to już należy do Autora - póki co, żaden Jego tekst o ścianę mnie nie rzuca.
Już chyba wolę, żeby "zalatywało dupactwem".

Zatem, idę pisać "dupactwa". Finito.

09 stycznia 2016, 16:40:18
Życie bezpośrednie w konsekwencji sprowadza się do podtarcia. Stąd podeprę się przykładem dla zobrazowania tezy podtarcia w oparciu o presję chwili dylematu bezpośrednich konsekwencji prawd o podpieraniu podtarcia lub na odwyrtkę.
Musimy w tym wykładzie zauważyć, że w każdym przebiegu kierunkowym ma się to i tak dość chujowo lub co gorsza jeszcze dużo gorzej niż kurwa ktoś mógłby przewidzieć zanim wdepnął w jakieś paskudztwo, a potem żałował, że w ogóle tam się wepchał na chama, i że mu nasrali. Ale nie jest kurwa źle!, tak ogólnie. Nie zawracałbym sobie dupy, gdyby mnie to nie pałało. Mam na
myśli pałę. Kiedy zziajany odpoczywałem na skale pośród śmierdzącej gównami sawanny, uświadomiłem sobie doniosłość pały w zaczynie kłębowiska poczerniałych myśli biegnących jak stąd aż po zakole wyschniętej rzeki Mugububaba w dolnej Nadrenii.

Otóż leżę sobie rozjebany szeroko na plerach w wondole z wajchą i z pałą. Wondół jest zagłębieniem w terenie, do którego idzie się na wezwanie: won! (paszoł won!, bydlaku!) i tam przebywa w hańbie, a pała mi stała z przerażenia. Zaraz w dwóch słowach wyjaśnię dlaczego mi stała, otóż: bo stała. A wondół był wygrzebany w gorącym piasku afrykańskiej pustyni z powodu naszych wykopalisk, do którego chodziliśmy srać i na siku dla higieny. I żeby muchy nie pchały się nam do codziennych posiłków zbiorowego żywienia podczas bijatyk o dostęp do potraw, a konsumowanych brudnymi pazurami z paznokciami w żałobie, jak świnie! - te muchy kurwa jebane, kiedy coś żarliśmy dwa kilometry dalej od tych tam porzuconych gówien przy naszym stole biesiadnym suto zastawianym resztkami z zapasów ukrytych opodal w jamie z krokodylem, żeby nikt zwędzał po kryjomu naszych produktów spożywczych przeznaczonych po równo dla każdego chuja, by nie kusić do grzechu. Chodziło o przyzwoitość.

Kto wepchał w jamę ryja bez zezwolenia zaraz ginął. Raz nawet odnalazłem rękę kumpla wraz z kawałkiem tatuażu z czoła w odchodach naszego krokodyla, który pilnował żarcia. A raz przepaskę biodrową jednego tubylcy, którego kurwa wcześniej już podejrzewałem o utajoną penetrację w naszym składzie żywności. I dobrze chujowi!, bo takich kurwa postaw nie cierpię.
Widać stąd, że nasze obozowisko archeologiczne było rozlegle dokumentnie popierdolone jeśli brać pod uwagę racjonalne rozplanowanie na rzucie prostokąta. Rzucało się od razu w oczy, a nam wtedy zdrowo rzuciło się na głowy. Komu się nie rzuciło, zaraz był podejrzany o rozbijactwo w grupie i pogardliwe odcinanie od wspólnoty losu jaka stała się naszym udziałem w konsekwencji tragicznych zaszłości w stosunkach międzyludzki naszych z tubylcami i z tymi co potem przyleźli całą kupą chuj wie skąd i po co narozrabiać, że dupa skisła!.
Wtedy takiego za kark natychmiast z satysfakcją grupowo rozumianą po dynię w piach, miodzikiem na pysk i czekać na pazerne mrówy. Z tego całego burdelu ocalałem tylko ja, który pisze te słowa, czterdziestu kopaczy plus zespół tragarzy, kierownictwo wyprawy i dwie gołe kobiety w średnim wieku przeznaczone do konsumpcji w pobliskiej wiosce tubylczej skąd je wyrwaliśmy przypadkowo podczas tłumnego spierdolu przed naszym krokodylem jak popadło. Ponieważ wówczas byłem akurat przebrany za łosia, doszło do zahaczenia porożem o nie i na skutek niezwykle wezbranej z racji spierdolki siły, przypadkiem wyrwałem oba nagie kobiece ciała z rąk czarnych oprawców, którzy akurat byli przygotowywali je do kotła. A w kotle buzowało, że kurwa jego mokra mać!. O mało mnie łba nie ukosiło od ciężaru, ale gnałem jakby po amfie bez bólu przez kolczaste zarośla kalecząc całe ciało po obwodzie i dyndającą torbę łosia, w kierunku naszej palisady, z której żaden chuj nie wyruszył z odsieczą. W oddali dało się usłyszeć bumbnięcia, to któryś z naszych zdrowo napierdalał w główny bęben jakby miał się zesrać... (???)

Tu mi ktoś podjebał w tramwaju kartkę z pozostałą częścią opisów w tekście. Nie wiem czy da się odtworzyć. A tak w ogóle odtwarzać kurwa?.
Może to na chuj komu i lepij se odpuszczę. Ale tam dalej kurwa to był nacisk intelektualnej zadymy spod sufitu na es kategorii, że tylko strzępy fruwały w pizdyt! i ręce na oczach wpite zajadle!!!. (o kurwa!)

09 stycznia 2016, 17:07:36
Osoby pokroju Bernadetty zwykle eklektyzują paradoksalnie monodramatyczny poradnik ciężkości sera z pradoliny, która nie będzie korytem. Poradnik wraz z przewodnikiem o znamiennym tytule: "jak przesrać - co, gdzie i kiedy".
Wystarczy wykrzywić ryja i sam się pisze dalej po spływie.

A potem skaczą z okien, że człowiek spokojnie nie może odlać się pod blokiem, żeby coś na łeb nie pierdolnęło rykiem od dachu. Trzeba kurwa być czujnym i nie dać się zaskoczyć, zwłaszcza, że podczas srania już bywa trudniej wykonać manewr gwałtownego odskoku w bok i jakaś sraka może gwizdnąć w pałę całym ciężarem mocy. Bez wsparcia z nawigacją niebezpiecznie sięgać po listek na podcier (rękę możę w kurwę urwać od upadku). Ciemna noc w pizdut z rozgwiazdą.
Normalka z rozkładu zwłok, sromota kota.

09 stycznia 2016, 17:44:54
A może mi nie zapierdolili tego w tramwaju?
Pamiętam, że kiedy nasrałem coś mi pacło... chyba to to tam wtedy?. Pójdę pogrzebać, bo spuszczam dopiero przed snem, kto wie akurat przypadek. Ale nie chcę być świnią.

09 stycznia 2016, 17:57:21
Cóż, przyjdzie mi się po-kroić.

Chapeau bas za neologizmy artystyczne - niektóre przejdą do mowy potocznej.

Ja "zabieram" "dupactwa" - brzmi ładniej niż gnioty i jakie oryginalne.

Miłego...

09 stycznia 2016, 18:25:23
"Mam na myśli pałę. Kiedy zziajany odpoczywałem na skale pośród śmierdzącej gównami sawanny, uświadomiłem sobie doniosłość pały w zaczynie kłębowiska poczerniałych myśli biegnących jak stąd aż po zakole wyschniętej rzeki Mugububaba w dolnej Nadrenii."

Ugunga Budungu
/

10 stycznia 2016, 21:03:03
Wydaje mi się, że dobry tekst powinien budzić w czytelniku istotne zainteresowanie jego treścią i wywoływać chęć poczytania lub przynajmniej przejrzenia pobieżnego, aby potem może do niego wrócić kiedyś po latach i znowu powtórzyć to samo o czym już było wcześniej.

11 stycznia 2016, 00:01:11
Jak Coco dowodzi, prawdziwa literatura nigdy nie umiera!
o proszę:
http://cocos-lex.liternet.pl/tekst/perelki-komentatorskie-piotra-zerni-ja-moze-podepre-sie-przykladem-z-zycia-bezposrednieg

Oto prawdziwa siła!.

11 stycznia 2016, 00:10:00
no ale co to? samopromocja? PRAWDZIWA LITERATURA COCO MÓWI ZERNIA
i to jest take miejsce, gdzie można się bezpośrednio z życia promować auto?rsko
na siłę?

11 stycznia 2016, 05:40:29
takie, ale take też ładnie

11 stycznia 2016, 05:42:21
Piotr Zernia10 stycznia 2016, 23:37:26 Posadzić dupę jak buraka.


11 stycznia 2016, 05:44:55
posadził

11 stycznia 2016, 05:49:52
Dobry, współczesny tekst jest przede wszystkim cyberromantyczny.
Biedni Ci, którzy dalej tkwią w postmodernistycznej malignie!
Nastała nowa epoka, nowy czas - CYBERROMANTYZM (lub e-romantyzm).
Dobrze zapamiętajcie obie nazwy.

Zapraszam do Galoopującego Pyłu Bliskości. To klasyczny, cyberromantyczny wiersz:
http://dacek-jehnel.liternet.pl/tekst/galpujacy-pyl-bliskosci

11 stycznia 2016, 11:03:00
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się