Pułapka Ganzstrasse 7

Autor: Ninétte Nerval, Gatunek: Proza, Dodano: 16 października 2015, 19:39:47

Lekarze i diagności próbowali odwzorować terytorium ludzkich ciał za pomocą pomiarów, badań i diagnoz tak dokładnie, że wkrótce sama diagnoza stawała się bardziej precyzyjna od rzeczywistości. Egzystencja szpitalna nabierała cech realności podstawowej, poprzedzającej tak zwany świat realny. Choroba nadała mu nową perspektywę, nabrał dystansu, który wraz z poczuciem ironii, w której ćwiczył się przez całe życie chroniły go przez lepkością rzeczy.
Od tej pory nie było już żadnego sensownego uzasadnienia. Na ostatnią możliwość zasady referencji wobec świata zewnętrznego został wydany wyrok. Tu w tej wielkiej placówce zdrowia, która miała ratować życie, jego bezpieczeństwo stanęło pod znakiem zapytania. Nieoczekiwanie jednak wpadł na brakującą zasadę własnej egzystencji. Czuł, że nie może po prostu „być” – bo życie stale rozsadza go od wewnątrz., że potrzebuje jakiegoś fantazmatycznego dopełnienia, musi myśleć, fantazjować o czymś innym. Wszystko nagle domagało się dopełnienia. I właśnie to wewnętrzne pęknięcie miało dopiero stać się źródłem nowych możliwości.
***

Piątego marca rano odkrył, iż znudziły mu się zabawy w rewolucję, wojnę, gry stołowe, miejskie, planszowe, uliczne. Pokój Oddziałowej, do zadań realizowanych w tym miejscy należało w szczególności: udzielanie zgody na przemieszczanie materiałów wybuchowych przeznaczonych do użytku cywilnego,
udzielanie pozwoleń na przywóz, wywóz lub pomoc techniczną dotyczącą towarów związanych z wykonywaniem kary śmierci i tortur. Jeśli chcielibyście kupić gilotynę, ale nie wiecie, czy można, zadzwońcie. Po południu na ścianie sąsiadującej z pokojem pielęgniarek odkrył tablicę przypominającą plansze do gry w wybijankę uchodzącą w pewnych zdegenerowanych środowiskach za sportową grę umysłową – musimy wybić kulki przeciwnika, zanim on pozbędzie się naszych. Nie mógł zrozumieć sensu tych szwabskich zabaw, wszystko było jak gdyby odwrócone. Pionki były trójkolorowe, na każdym z nich było wygrawerowane nazwisko pacjenta oraz jego wiek. Ustawienie pionków nie dostarczało wskazówek co do tego jak z niej korzystać. Najwyraźniej lekarze traktowali szpital jako swój prywatny plac zabaw epistemiczno-behawioralnych. Reguły gry ustaliły się dość szybko. Gaspar Philler odnotował, iż w dniu przyjęcia na oddział pionek reprezentujący Prikloprila znajdował się na polu numer dziesięć, zaś w dniu jego zgonu na polu numer jeden. Natychmiast pojął, że musi być to META. Im bliżej pola numer jeden, tym gorzej dla pacjenta. Wiedział, że jeśli uda mu się rozpracować system oddziałowej gry planszowej, będzie – być może – w stanie uprzedzić posunięcia lekarzy. A początek cytat. Gdy chcą skorzystać z toalety muszą stanąć na czerwonej kropce pośrodku sklepu. „Tam czekają na kierownika, który podejmie decyzje, czy mogą mieć chwilę przerwy. Aby załatwić potrzeby fizjologiczne, pracownicy muszą ustawić się na czerwonej kropce namalowanej na podłodze! Stają się pośmiewiskiem w oczach klientów. Kojarzy się to z obozem czy z więzieniem. Czasem, choć stoją na kropce, kierownik nie reaguje. (…) - Ostatnio czekałam „na kropce” prawie pięć minut. Kierownik nie przyszedł. Informacji o kropce – przepustce do WC – nie dostaje się codziennie. Zawsze przekręca:jąka się Gaspar. Wybijanka na stu polowej planszy. Najwyraźniej szpital stanowił eksperyment Milgrama przeprowadzony na szeroką skalę. Gaspar Philler zastanawiał się czy można diametralnie zmienić cel szpitalnej gry, jakby odwrócić” go, zastępując wyraz „wygrywa” słowem „przegrywa”? Wiązałoby się z tym jednak ryzyko, że tego rodzaju gra stałaby się trywialna lub bezsensowna, podobnie jak bieg, przed rozpoczęciem którego umówiono by się, że zwycięzcą zostanie zawodnik ostatni na mecie. Przebrania lekarzy, gry słów, szyfry, sztuczki, zabiegi przywodzące na myśl malarstwo łudzące wzrok.Trompe l'oeil

Komentarze (3)

  • Wypociny. Nudy.

  • Jest niespójny, najpierw przedstawienie braku holistycznej diagnozy, jako niezwykle precyzyjnej (niby wiadomo o co chodzi: pacjent z ręką, pacjent z nogą), a potem przebrani lekarze.jeśli tak dokładnie, to za tym idzie możliwość pomiaru (sprzęt)i umiejętności. Hochsztaplerstwo wyklucza dokładność.
    Najpierw, po pierwszych dwóch, trzech zdaniach, pomyślałam: wow,szybkie tempo, wejdziemy za chwilę w fajną rozkminę i nie.
    Z całym szacunkiem, bo może ja mylę się, ma się wrażenie, że Autorka wrzuca w tekst ,wszystko'', co jej się kojarzy. Może, gdyby trochę bardziej poczuć bohatera, niż eksponować siebie (w sensie Autora).
    Przeczytałam trzy razy, tak w ogóle.:)

  • Słuszna uwaga, Beato! ;-)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się