ZUGZWANG VIII

Autor: Ninétte Nerval, Gatunek: Proza, Dodano: 08 stycznia 2015, 02:30:16

Faszerowali go Inozytolem i flegmatyzatorami. Pchając w niego kilogramy psychotropow. 10 tabletek dziennie,rano aktywizujące, wieczorem nasenne. Po Pridinolu zastał miasto mieniące się mdlącym błękitem, spoglądanie w zagrzybiony sufit ostatecznie przesądziło sprawę, przynosiło ten sam skutek co wpychanie palca do gardła, tak pomocne w zwracaniu treści świadomości. Każdy nowo pojawiający się psychiatra, wydawał dotkniętej chorobą publiczności komendę opuszczenia sali, natomiast o ból fizyczny pytał już w obecności innych. Cielesność odarta z prawa do intymności. Cielesność publiczna. W mieszkaniach roznosił się zapach dymu, który następnie wydobywał się z okien, polując na tle białych kafli na świeżo rozwieszone pranie. Szaroniebieski zapach prasowanej bielizny i krochmalu, niebieski, smutny zapach prania wysychającego jak niechciane dziecko, które przesuwa się, aby zniknąć w nieskończoności. Zmarszczone cieliste pończochy prężące się w suszarni jak fetusy... Biel zwalniających od odpowiedzialności, zapośredniczających kontakt ze złem kitli, fartuchów, spawalniczych rzeźniczych, kuchennych, kosmetycznych. Zamiast człowieka reprezentujący instytucję fartuch, przeciwstawiony dyscyplinującej ciała pstrokaciźnie szlafroków. W szpitalu wszystko poddane było twardej materii dyscyplinującej bieli.Z każdym dniem obrazy traciły ostrość, kolory bladły, jaśniały, żeby wreszcie móc wygasnąć w czystej bieli. Szare i wyczekiwane sylwetki l'etrangers pojawiały się rzadko, jednak w świetle zachłystu szczelinowych lamp Carl Zeiss [Jena], tych samych (ceteris paribus) których używano (jako 'lekarstwa') w skrzyni z żarówkami do ogrzewania pacjentów (czego efektem były oparzenia pierwszego i drugiego stopnia) stawały się zupełnie nieczytelne. Biel nieobecności, dezorientacji i wreszcie tego, co prelogiczne. I tylko jedna Giselle Levittoux-Desnouettes  w pidżamo-sukni jak z malowideł Breugla Starszego. Przypomniał sobie opowieści babki, która trafiła do obozu jako czternastoletnia dziewczyna za nielegalne harcerstwo. Będąc więźniarką polityczną nosiła na piersi i plecach własny Fluchtpunkt, składający się z trzech kół naszytych jedno na drugim w kolorach: czerwonym, białym i czarnym. Ponieważ po tym jak pokąsała Block-hilferin  uznano ją za socjopatkę, musiała również nosić czarny. Odtąd numer obozowy był wydrukowany na kawałku białego płótna. 

Komentarze (5)

    • . .
    • 08 stycznia 2015, 03:15:22

    Drobna sprzeczność w tym fragmencie i chyba niepotrzebne powtórzenie:

    Biel zwalniających od odpowiedzialności, zapośredniczających kontakt ze złem kitli, fartuchów, spawalniczych rzeźniczych, kuchennych, kosmetycznych. Zamiast człowieka reprezentujący instytucję fartuch, przeciwstawiony dyscyplinującej ciała pstrokaciźnie szlafroków. W szpitalu wszystko poddane było twardej materii dyscyplinującej bieli.

    • . .
    • 08 stycznia 2015, 03:23:05

    Chodzi o "dyscyplinującej", poza tym, jak w Twojej pozie, gęsto, trochę duszno (przez składniowe wygibasy i inwersje - co akurat lubię)i fajne opisy.

    • . .
    • 08 stycznia 2015, 03:24:04

    *prozie

  • Zamiast człowieka reprezentujący instytucję fartuch, przeciwstawiony wystawiającej ciała na widok publiczny pstrokaciźnie szlafroków.?

    • . .
    • 08 stycznia 2015, 04:18:31

    Tak, moim zdaniem lepiej.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się